2009-03-03 22:00:40
XD
quaqua
skomentuj (1)
2006-05-27 16:30:17
mroczna tajemnica czerwonego odkurzacza
tydzień temu w piątek powinnam była zajmowac sie nauką makroekonomii na poniedziałkowe koło. jednakowoż wiadomo że student zrobi wszystko żeby tylko odwlec moment w którym bedzie musiał naprawde usiąść i coś przeczytać (szczególnie gdy to coś to makro). postanowiłam więc odkurzyć mieszkanie, żeby rodzicielce przyjemność zrobić kiedy wróci z pracy. odkurzyłam oczywiście bardzo dokładnie prawie całe mieszkanie, ale w pewnej chwili odkurzacz nie wytrzymał presji mojej dokładności i wysiadł. zmartwiło mnie to niezmiernie, ale cóz zrobić. drobny, sprzęt gospodarstwa domowego chwilami nie wytzrymuje mojej obecności (wcześniej były dwie bezbronne suszarki do włosów, jedna roztrzaskana o kafelki, a druga spalona). dnia siódmego jednak mama postanowiła przyjżeć się mojej ofierze, która spedziła tydzień w ciemnej szafie. iiii..... odkurzacz ZMARTWYCHWSTAŁ!
skomentuj (3)
2006-04-01 18:16:16
żółty i zielony lubię najbardziej
jestem ignorantką jeśli chodzi o muzykę.
nigdy nie fascynowała mnie poezja.
fascynują mnie za to kolory. intensywne kolory słońca. te których teraz nie ma, bo wszystko jest bure po zimie, a słońce świeci gościnnie.
skomentuj (6)
2006-02-26 11:04:36
krzywda
(i to by było wszytsko co mam do napisania)
skomentuj (2)
2006-01-29 19:54:37
Prawo
"Pewnego razu był wezyr, który miał 11 wielbłądów. miał on także trzech synów. gdy wezyr zorientował się, że jego czas nadchodzi sporządził testament. w testamencie zapisał 1/2 wielbłądów swemu najstarszemu synowi. średni syn miał otrzymać 1/3 wielbłądów, a najmłodszy 1/6 wielbłądów ojca. gdy wezyr umarł, jego synowie przystąpili do podziału majątku. najstarszy z braci powiedział, że zabiera 6 wielbłądów, na co pozostali dwaj zaczeli protestować, że 1/2 z 11 to przecież nie 6. średni syn zarządał 4 zwierząt, ale pozostali też stwierdzili, że 1/3 z 11, to nie 4. tak samo najmłodszy syn chciał zabrać 2 wielbłądy, ale bracia nie pozwolili mu na to, ponieważ 1/6 z 11, to nie 2. rozstrzygnięcia sporu podjoł się mądry fakir, który porzyczył braciom jednego swojego wielbłąda. tak więc najstarszy dostał 6, średni 4, a najmłodszy 2. gdy bracia podzielili się fakir zabrał swojego wielbłada i wszyscy byli szczęśliwi."
takąż opowieścio-anegdotą uraczył I rok zarządzania pan doktor wykładający prawo. i wszystko byłoby pieknie, ale na zarządzaniu jest sporo umysłów ścisłych, pojmujących matematykę. no i ja właśnie przeżyc nie mogę i dojść o co w tym chodziło!? bulwersuje się tym od dwoch tygodni i zapomnieć nie mogę, a tłumaczenie że to matematyka prawnicza do mnie nie przemawia. być może pan doktor coś źle opowiedział, a może ja jestem w zbyt małym stopniu zaznajomiona z prawem spadkowym...
skomentuj (7)
2006-01-19 18:11:40
mój manifest
ekonomia (zarówno mikro jak i makro) to wymysł szatana.
skomentuj (2)
2005-10-29 19:44:46
<-->
jakoś nie wytrzymałam do pierwszego śniegu z nowym szablonem. ale już jest mi ciągle zimno więc czuje tą atmosferę.
skomentuj (20)
2005-09-21 09:23:13
łuuuu
bardzo bardzo chciałabym porobić coś kreatywnego. to wszytsko przez to że nie muszę się uczyć. gdybym miała natłok nauki, gdyby wszystko było jak zwykle, to napewno by mi takie głupie pomysły i potrzeby nie przychodziły do głowy. jeszcze tylko kilka dni. może zrobie nowy szablon i jakoś przeżyję bez mieszania w to deviantarta ;P
skomentuj (5)
2005-08-18 18:48:45
(żeby bloga nie skasowali)
indeks w łapce, korozja wyjezdza i bedzie jeść brzoskwinie, smarować się filtrem 20 i pić wino. i fajnie i miło i szczęśliwie.
:|
skomentuj (3)
2005-07-23 12:36:02
korozja miała dziś sen.
akcja toczyła się jakieś dwa tysiące lat temu. sceneria niczym z filmu biblijnego. przyodziana w bliżej niezidentyfikowane kawałki materiału w kolorze piasku, przygotowywałam się do rozmowy o prace, która miała polegać na segregowaniu muszelek. spadł deszcz i zmył mi muszelki. nie przyjeli mnie. a Jezus był ogromnym czekoladowym potworem terroryzującym okolice (trochę nadtopionym od upału, ale terroryzowanie i tak świetnie mu wychodziło).
utwierdziło mnie to w przekonaniu, że mój mózg nie radzi sobie zbyt dobrze z fantazją. troche mi to przeszkadza.
skomentuj (2)
2005-07-15 15:17:21
:P
ja to jednak fajna jestem :) STUDENTKA XD
skomentuj (0)
2005-06-15 09:50:49
XD
korozja znalazła takie na blogu arianrhod:
1. Złap najbliższą książkę.
2. Otwórz ją na 123 stronie.
3. Znajdź piąte zdanie.
4. Opublikuj je na swoim blogu razem z tą instrukcją.
5. Nie szukaj najfajniejszej książki jaką można znaleźć. Użyj tej, która faktycznie leży najbliżej Ciebie.
Korozja takie wykonała i oto efekt:
"Wagon w którym znajduje się Antek Trzymający linke o długości 1m, porusza się z predkością 0,6c."
czyż nie romantyczne i natchnione? :>
skomentuj (4)
2005-04-27 12:01:56
korozja wyjada mamie czekoladki
jak to jest możliwe, że nadzienie czekoladki kawowej (kawa=płyn) jest gęstsze niż nadzienie czekoladki pistacjowej (pistacja=orzech; ciało stałe)!? przecież to zupełnie nielogiczne i bezsensowne!
świat się wali.
skomentuj (8)
2005-04-19 19:45:36
lol
Zuzanna i Korozja wychodzą z domostwa korozjowego. Korozja w progu woła:
-Krzysiek*, zamknij drzwi!
Zuzanna naśladująć intonacje Korozji:
-Pies, do nogi!
*brat Korozji
skomentuj (2)
2005-03-20 20:34:56
korozjowe dylematy
suszyłam dziś włosy suszarką. i naszło mnie pytanie, na które nie potrafię sama sobie odpowiedzieć. nurtuje mnie ono i odpowiedź poznać bym chciała wilce. bo to tak nie wypada miec prawie 19 lat i nie wiedzieć. więc...
jaki korozja ma kolor włosów?
a)brązowy
b)rudy
c)inny (jaki?)
skomentuj (13)
2005-03-17 21:17:39
ba ba ba (Mikołaj rządzi)
życie jest fajne, a jak ktoś tak nie myśli, to niech spada na drzewo.
(a teraz się zachwycacie, jakież to piękne i madre i jaka zadziwiająca prostota wyrazu z jednoczesnym zachowaniem kultury wypowiadzi, jakie proste i jednocześnie poruszajace, po prostu przejaw najwyższego geniuszu i smaku! nie? a na innych blogach tak mówicie...)
skomentuj (2)
2005-03-04 10:41:17
.
jestem odważna. widać mam nadzieję po szablonie :P
skomentuj (3)
2005-02-15 20:45:14
obserwacje poczynione wczoraj
miejsce obserwacji: teren placówki edukacyjej
materiał badawczy: Klasa maturalna o profilu matematyczno-fizycznym
materiał stymulujący: godzina polskiego, sprawdzian z matematyki, godzina fizyki, godzina niemieckiego
czas rozpoczęcia obserwacji: 11:50, lekcja WOSu
przebieg doświadczenia: nauczyciel zaczyna prowadzenie lekcij (odpuszcza pytanie, bo przewiduje długą i ciekawą dyskusję). percepcja uczniów reprezentuje niepokojąco niski poziom. rozmowa o prawach człowieka schodzi na niebezpieczny teren. nauczyciel grozi jednemu z uczniów wysłaniem do pani wicedyrektor. uczeń odpiera atak ("tak! pójdę do pani dyrektor. i wie pan co powiem? Jestem Twoją Walentynką!" uczeń zaczyna wykonywać "seksowne" ruchy i symuluje striptiz). wybucha bomba. nauczyciel rezygnuje z prowadzenia zajęć. obserwator dusi się ze śmiechu przez 30 minut.
wnioski: lubię być w mat-fizie :P
skomentuj (3)
2005-02-04 20:01:04
to...to...to... przechodzi ludzką zdolność pojmowania
widziałam dziś COŚ w szkole. było to wręcz zjawiskowe. szokujące. tak zostałam zafascynowana, że aż pobiegłam za tym, gdy zniknęło za rogiem, żeby się jeszcze troche "pozachwycać". jak się coś takiego widzi w sklepie, to oczywiście jest śmiesznie i w ogóle, ale jak się coś takiego widzi na żywej "lasce" w naturalnych warunkach, to jest dopiero radosna chwila.
uwaga, uwaga. widziałam dziś kobietę ubraną całkiem normalnie. sweter, niebieskie dżinsy, ale na nogach. na nogach miała kozaki (w które wsadzone były nogawki, żeby je było lepiej widać). kozaki różowe, kozaki CAŁE pokryte różowym futrem! nie tylko od kostki w górę, CAŁE. pierwszy raz w życiu ubolewałam nad faktem, że niemam aparatu wtelefonie XP
skomentuj (4)
2005-01-01 18:52:41
01.01.2005, około 2 w nocy
na zewnątrz: hałas, harmider, rozmowy, krzyki, chaos.
tu: cisza, ciepło innego ciała, spokojny oddech na ramieniu, rytmiczne bicie serca.
i tylko czasem ktoś otwiera drzwi bez pukania w poszukiwaniu kawałka materaca do spania.
skomentuj (8)
2004-12-07 20:24:19
polonez-specyfiki domowej roboty-matura
na wfie odbyła się pierwsza próba poloneza. jak wszyscy wiedzą w matfizach chłopcy stanowią znaczną przewagę liczebną, na owym wfie mężczyzn zostało tylu ile zwykle jest niewiast, 7.
po polonezie z Zyzem do zatoki po pomarańcze i cukier w kostkach, nastepnie do monopola po dwie połówki.
w domu mycie słoików (zmiatanie szkła z podłogi), poszukiwanie kawy niezmielonej. nalewka musi stać 3 tygodnie, więc do sylwestra w sam raz, a dodatkowo zostanie coś na studniówke.
wychodzimy. na przystanku okazuje się, że Zyzanna zostawiła gdzieś na terenie mojego pokoju paragon opiewający na kwotę 44 złotych za "alkohol". jedziemy do wrzeszcza gdzie dzika ekstaza wstępuje w Zyzanke kupującą w antykwariacie książki (z polskiego, żeby się do matury przygotować) za znaczną kwotę. i jak ty Jej nie kochać?
skomentuj (7)
2004-11-09 20:54:09
Kafka?
zaniepokoiło mnie i zaciekawiło to jak wygląda sąd. liczne zabiegane kobiety z czarnymi torbami, z których wylewają się akta w starych teczkach z brązowego papieru (albo z ledwie się trzymającymi kupy ich naręczami), w kółko biegający przestraszeni ludzie i adwokaci, obok spokojnie przechadzajacych się po korytarzach sędziowie w cywilnych ubraniach... sala sądowa pomalowana wyblakłą farbą nie wiadomo jakiej barwy, specyficzne meble, które wszystkie razem tworzą dziwną nierozerwalną całość, poustawiane tak zmyślnie że wszystko mieści się akurat, nigdzie nie ma ani centymetra za dużo ani za mało. przestrzeń po prosty tak skonstrułowana, że nie można rozpatrywać jej kawałków osobno i można na nią patrzeć tylko jako na całość. całość sprawiająca wrazenie przesiaknietej czasem (nie starością) i ludźmi, ludzkimi kawałkami życia. wszystko niby oficjalnie, ale wcale nie. pani sędzia przerywająca zeznania i dyktująca pani spisującej protokół fragmenty zeznania i poprawiająca błedy, stukanie klawiszami klawiatury prawie zagłuszające głos sędzi, z za ściany słychać prace remontowe. minuta, 10, 30, 60... "koniec rozprawy".
skomentuj (3)
2004-11-06 22:03:05
I'm so happy
i co z tego że matura i co z tego że uczyć się i co z tego że mało czasu i co z tego że nie ma pieniędzy i co z tego że osiemnaście lat i co z tego że trzeba się stawić w sądzie i co z tego że mało swobody i co z tego że format dysku
tak właściwie co z tego, skoro życie i tak jest piękne i aż strach przejmujący bierze gdy się pomyśli ilu jest ludzi nieszczęśliwych lub niedoceniających i że można się w każdej chwili wśród nich znaleźć
skomentuj (1)
2004-10-18 15:06:09
koncepcji brak
niby nas to samo otacza, a ja jestem ciekawa, czy kotkolwiek jest w stanie rozszyfrować odnośnie czego te zdania pisałam.
kilka prawd o życiu:
1.Tragedie słoneczników nie są niczym nadzwyczajnym.
2."P" w chwdp oznacza "piratom".
3.Tylko śmierć mówi drukowanymi literami.
4.W Poznaniu mają ruskie rejestracje.
5.Gołębie to dorosłe wróble.
ktoś ma pomysły, co na mój mózg podziałało?
skomentuj (5)
2004-09-24 18:12:31
notka bez kropek i przecinków
coś jest chyba ze mna nie do końca tak jak być powinno bo przecież dla własnych dzieł człowiek jest zwykle pełen nieuzasadnionego podziwu no ewentualnie po dłuższym czasie mu przechodzi a tak poza tym to się boję ale to nie z powodu braku samouwielbienia tylko dlatego że czekam a czekająca ja w swym umyśle płodzić potrafi różne dziwne spekulacje które potem dręczą i rzucają cienie na to na co czekam a co jeszcze nawet nie zaistniało ja i ja to najwyraźniej organizmy antagonistyczne nie lubię czekać prezenty zawsze znajdowałam wcześniej
skomentuj (6)
2004-09-08 18:55:25
bo ŁOŚ to wcielone dobro
Lekcja WOKu
korozja - (...) no bo w końcu Kanada jest znacznie spokojniejsza niż USA...
zyz - No pewnie. Oni tam przecież mają ŁOSIE!
Religia
ksiądz - (...)miłość jest dobra(...)
zyz (do korozji) - No pewnie. w końcu ma w sobie ŁOSIA.
korozja - tak jak Kanada?
zyz - Noooo.
i mamy odpowiedź dlaczego świat taki ZŁY jest. za mało jest ŁOSI!
skomentuj (11)
2004-09-01 15:32:59
Z okazji nowego roku szkolnego.
godzina i miejsce spotkania
dwa numery telefonów
dialog
Chat Noir
plan lekcji
ale dziko
"zeszyt do PO
sweter w syropie
czerwony pisak
ściagi z chemii
rozpuszczone czekoladki od prababci
grzejnik elektryczny
wiśniowa pomadka ochronna
jedna kartka za dużo wyrwana z klandarza"
geneza? Brit i Zyz może znają
skomentuj (7)
2004-08-20 18:06:58
bo jak cię wywiozą na zadupie, to kiniec
(należało napisać notkę, z czystej przyzwoitości)
dwa tygodnie zdala od przyjaciół teoretycznie wyszły mi na dobre. znaczy uświadomiłam sobie, że to wakacje, że praktycznie nie robię nic prócz zabawy, a także pojawił się typowy końcowo-wakacyjny objaw w postaci chęci do głębokiego poświęcenia się nauce szkolnej. niepokoji mnie jedynie, że tym razem nie jest to chęc wywołana głodem wiedzy, lecz strachem o dostanie się na jakiekolwiek studia (spotęgowane dodatkowo obijaniem się przez ostatnie dwa lata), przez co może się okazać postanowieniem silniejszym. niektóży tak potrafią. nawet ja kiedyś umiałam. problem w tym, że teraz jest więcej lubiących (a przynajmniej tolerujących) mnie ludzi.
skomentuj (12)
2004-07-27 14:23:49
śniadanie
kilka dni temu, jak zwykle zrobiłam sobie śniadanie, usiadłam przy stole w dużym pokoju i łapka ma chwyciła pilota. kiedy się okazało, że na wszystkich kanałach muzycznych oraz na kanałach z kreskówkami nie leci nic godnego uwagi zaczelam desperacko przegladać wszystkie. trafiłam na amatorski film z jakiegoś koncertu. zaintrygowało mnie to z tego względu, że był to sympatyczny koncert. co więcej pokazywane były również te pozytywne aspekty, które się zwykle cenzuruje. po dłuższej chwili okazało się, że jest to film nakręcony na zeszłorocznym przystanku woodstock, który właśnie jest wyświetlany jako antyreklama przez katolicką telewizję TRWAM, która jest ściśle związaną z radiem Maryja. owa antyreklama polegała na pokazaniu, jak młodzież bawi się na koncertach (pogo, nieprzytomni rano z powodu zbyt duzego spożycia panowie śpiący gdzie popadnie, chłopak trzymający, najwyraźniej swoją dziewczyne, za tyłek [co "zasłonięte" było czarnym prostokącikiem],dziewczyna w stroju kąpielowym idąca pod prysznic, której też "zasłonięto" pupę ponieważ miała stringi itd.). następnie pokazano różne "satanistyczne symbole" (nie wspominając rzecz jasna o obecnym znaczeniu np pacyfy). po tejże miłej propagandzie puszczona została piosenka śpiewana przez 40 letniego starego kawalera w dzierganym sweterku od babci natchnionym głosem, która to mówiła jaki to rząd jest Zły i kłamliwy i że to trzeba zmienić (taka jego natura i moim skromnym zdaniem dopiero by nam prawa ograniczyli, jakby nawiedzeni katolicy zaczeli rządzić). akcja "klipu" do tej wesołej muzyki rozgrywała się na tle obrad sejmu rzecz jasna. po tym puścili długi komunikat w którym dwukrotnie ślimaczył się po ekranie numer konta, na który można wpłacać ofiary (najlepiej comiesięcznie). skończyłam jeść śniadanie i wyłaczyłam telewizor. i jak tu młody człowiek ma lubić i szanować instytucję jaką jest kościół?
napisała pełnoprawna obywatelka Polski.
skomentuj (10)
2004-07-04 15:55:02
z doświadczenia korozji:
życie jest miłe, ciekawe i przyjemne, kiedy się osoby płci męskiej traktuje jak ludzi. ja zwykłam ich traktować jak potencjalne obiekty seksualne. czyli chcę się podobać, boje sie co pomyślą i takie tam. znaczy nie jestem naturalna. co jakiś czas coś mi się jednak dzieje w głowę i mój stosunek ulega zmianie na tydzień albo dwa. prawdopodobnie nawet tego nie widać, ale ja się za to szczęśliwsza robię. czasem nawet trochę bardziej otwarta. nie żeby podział na dwie płcie był jakimś poronionym pomysłem. wręcz przeciwnie, ale wychowanie, społeczeństwo tak nas (a przynajmniej mnie) kształtuje, że nie potrafiny (ja zwykle nie potrafię) traktować każdego jak człowieka (bez podziału dziewczynkachłopczyk). i to mi przeszkadza. i to mi się nie podoba. i to mnie drażni. i tego nie potrafię zmienić. ktoś ma pomysł jak mnie naprawić na stałe?
skomentuj (26)
|
|
|